Menu

Moje Tak Zwane Życie

Blog o wszystkim co kocham. Jedzeniu, gotowaniu, książkach, muzyce i nie tylko.

Wrzesień, Leśny Mech i powrót do świata żywych

kyra88

W końcu jest mój ukochany wrzesień, jasne kiedy chodziłam do szkoły ten miesiąc wcale nie napawał mnie optymizmem. Ale gdy teraz kiedy widmo nadciągającej katastrofy jaką był początek roku szkolnego mi nie grozi mogę się nim cieszyć.

Kocham jesień, może listopad z tego uczucia dostaje najmniej ale lubię go, chociażby za te deszczowe pochmurne dni w trakcie których bezkarnie mogę nic nie robić ;)

Jesienią nadrabiam książki i dekoracyjne zaległości. Lato to dla mnie czas kiedy nie wiele mi się chce. Większość ludzi przeciwnie, właśnie wtedy zabiera się do robienia czegoś konstruktywnego. Ja nie. Nie lubię lata za jego gorące słońce przez które nie chce wyściubiać nosa za drzwi. Wolę rześkie wrześniowe poranki, kolorowy październik i pachnący liśćmi listopad.

Jesienią robię szarlotki, ciasta dyniowe. Gotuje wielkie garnki potrawek, zup.

Jesienią wracam do kuchni którą porzucam z początkiem lata.

W ruch poszły kocyki i ciepłe herbaty. Seriale wróciły z nowymi sezonami. A ja zaczynam planować – święta, Halloween. Planuje w tym roku zrobić nam kolację na Święto Dziękczynienia (tzn. przesunę ją na niedzielę ale chce spróbować zrobić coś takiego).

Wracam do życia :)

 

Ostatnio uczyniłam ciasto które wszyscy już mają za sobą. „Modne” było może ze dwa lata temu. Przed Wami ciasto LEŚNY MECH w moim wykonaniu.

InstagramCapture_a24e9ca6e2fa49bda4d7c6bacc7d594d

 

Ciasto

300 g mąki

200 g cukru

2 łyżeczki cukru waniliowego

3 łyżeczki proszku do pieczenia

1 szklanka oleju

2 jajka

450 g szpinaku

100 g zmielonych orzechów (ja dodałam włoskich)

Krem

400 ml śmietany 30%

250 g serka mascarpone

3 łyżki cukru pudru

Jajka ucieramy z cukrem i cukrem waniliowym. Dodajemy olej, mąkę z proszkiem do pieczenia i powoli mieszamy. Na koniec dodajemy rozdrobniony szpinak i orzechy. Jeżeli masa wyjdzie za gęsta możecie dodać trochę mleka. Pieczemy przez 45 minut w 180 stop. (do suchego patyczka). Studzimy ciasto.

Śmietankę ubijamy, w trakcie dodajemy stopniowo serek i cukier puder.

Z wystudzonego ciasta odkrawamy wierzch i wykładamy na nie krem, posypujemy malinami a na maliny wykładamy pokruszony wierzch ciasta a na niego jeszcze kilka malin do dekoracji.

Smacznego :)

 

 

© Moje Tak Zwane Życie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci