Menu

Moje Tak Zwane Życie

Blog o wszystkim co kocham. Jedzeniu, gotowaniu, książkach, muzyce i nie tylko.

Książki

Kingowa nie moc… i LŚNIENIE

kyra88

Film na podstawie książki oglądałam już dawno temu. Chyba w  liceum albo jeszcze w gimnazjum. Rola Jacka Nicolsona była bezbłędna on jako nie do końca zrównoważony ojciec/pisarz/alkoholik, sprawdził się doskonale. Ale, ale wróćmy do książki.

O dziwo, książka mnie nie zachwyciła, może przez to że najpierw obejrzałam film. Później przeczytałam książkę DOKTOR SEN, która mówi o dalszych losach Dannego. Nie wiem. Jestem ogromną fanką Stephena Kinga ale…no właśnie przeczytałam ją i tyle. Bez żadnego szału, fajerwerków. Po prostu kolejna książka. I trochę mi smutno, bo to miał być mój wielki powrót do Kinga. Taki z pompą no bo samo przez się rozumie, w końcu to LŚNIENIE, a nie jakieś pitu pitu.

Historie rodziny Torrenców znamy wszyscy, albo chociaż większość z nas. Kulejący zawodowo pisarz przenosi się razem z rodziną do luksusowego hotelu położonego w górach. Miejsce jest często zasypywane podczas zamieci śnieżnych, o czym rodzina była ostrzegana (niestety z przyczyn finansowych pisarz nie ma czasu zastanawiać się nad tym podczas podpisywania umowy). Niestety nikt nie ostrzegał ich przed tym co kryje się w hotelu, jakie ma mroczne tajemnice. Po pewnym czasie cała rodzina zaczyna odczuwać obecność przeszłości w tym miejscu. Najmocniej odbija się to na 5 letnim Dannym, który ma w sobie pewną moc-JASNOSĆ.

Okazuje się że hotel chce wcielić Dannego w swoje szeregi. Pisząc wcielić mam na myśli zabić. Tylko dzięki temu Danny będzie mógł zostać w hotelu na zawsze. Oczywiście Jack zaczyna fiksować, myśli że hotel chce jego i bardzo mu to odpowiada, czuje się wyjątkowy. Jednak wydaje mu się że żona i syn próbują mu to odebrać. Co za tym idzie chce pozbyć się ich obojga. W końcu rządza jaka go opętała przysłania mu wszystko i przez to zapomina o najważniejszej rzeczy czyli o piecu który ogrzewa Panoramę. Piec wybucha a Danny z mamą i przyjacielem, który w ostatniej chwili przyjeżdża żeby im pomóc uciekają z hotelu.

Tak wiem opis akcji jest baaaardzo skromny i zupełnie nie ciekawy, ale tak ją odebrałam. 

Wydaje mi się, że czuje pewien niedosyt, ponieważ nic nie zostało wyjaśnione. Pojawia się kilka pytań.

Dlaczego wszyscy którzy ginęli w hotelu pozostawali tu na zawsze?

Dlaczego Panorama tak bardzo chciała Dannego? Przez jego JASNOŚĆ?

Czym są zwierzęta wycięte z żywopłotu?

Niestety DOKTOR SEN tez nie odpowiada na te pytania. A szkoda. Tak bardzo chciałam żeby pojawiła się tu jakaś historia taka która wszystko wyjaśni i sprawi, że nie będę mogła spać po skończeniu tej książki tak jak to miało miejsce po WORKU KOŚCI.

Ostatnio wszystkie książki które biorę na tapetę nie zostają skończone, tzn. książki Kinga czyli CUJO, TALIZMAN, CZARNY DOM. Nie mogę się zmusić żeby je przeczytać. Są tak potwornie nudne i ciągnące się. Wiem, że czasami pierwsze 150 stron u Kinga to flaki z olejem i muszę przebrnąć przez może opisów osób, miejsc i sytuacji ale w końcu robi się ciekawie i czytam resztę jednym tchem.  Może faktycznie dam im jeszcze szansę.

 

Terry Pratchett, Równoumagicznienie

kyra88

Od zeszłego roku prenumerujemy kolekcję T. Pratchetta "Świat Dysku". W domu mamy już około 15 czy 16 pozycji, ale jakoś nie miałam czasu żeby zabrać się za nie tak na poważnie. Postanowiłam, ze będę czytała cyklami, a "Równoumagicznienie" jest pierwszym z cyklu o wiedźmach.

InstagramCapture_324a5d2bcc544626950fc1c56d091298

Książka przedstawia historię dziewczynki imieniem Esk, która w chwili narodzin zostaje naznaczona na maga, który pozostawia jej swoją laskę. Na Dysku powszechnie wiadomo, że magiem może zostać ósmy syn ósmego syna. Jednak co stanie się kiedy zamiast syna rodzi się córka, a stary mag nie zauważa tej różnicy?

Wiele i nic. W domu rodzinnym Esk nie może zbyt wiele zdziałać. Co jakiś czas zdarza się jej zrobić jakiegoś psikusa braciom, ale nie wiele w tym magi. Wszystko zmienia się kiedy zaczyna pobierać nauki u Babci Weatherwax, która jest wiejską czarownicą.

Nie dosyć, że dziewczynka łapie w lot wszystko o czym mówi Babcia, to na dodatek ma ogromny zapał do nauki. Chce wiedzieć więcej, robić coś lepiej i to najlepiej w jak najkrótszym czasie. Babcia w końcu postanawia wyjawić dziewczynce, że jej przeznaczeniem jest zostać magiem. Jednocześnie informuje, że jest nie możliwe ponieważ kobiety nie mogą być magami. Oczywiście dla Esk sytuacja jest absurdalna, nie potrafi jej zrozumieć.

Po jakimś czasie Babcia zdaje sobie sprawę, ze nie nauczy dziewczynki niczego więcej, postanawia, że Esk musi zacząć uczyć się na Niewidocznym Uniwersytecie. Wysyła kilka listów do Nadrektora, jednak pozostają bez odpowiedzi. Postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i po wielu przygodach docierają na uniwersytet. Oczywiście Esk nie może od tak po prostu chodzić na zajęcia z innymi magami. Dostaje się na uniwersytet jako sprzątaczka. W wyniku wielu dziwnych sytuacji Esk razem z jednym ze studentów ratują uniwersytet jak i cały Świat Dysku przed inwazją potworów. Dzięki czemu może zostać przyjęta na uniwersytet.

Terry Pratchett znany jest z tego, że lubi stroić sobie żarty z ogólnie przyjętych zasad czy konwenansów. "Równoumagicznienie" jest właśnie taką historią, która mówi, że nie każda tradycja jest dobra. Jak w każdej ze swoich książek Pratchett mów nam, że powinniśmy mieć otwarte umysły i nie powinniśmy bać się próbować nowych rzeczy.

Kolejna część to "Trzy Wiedźmy", nie mogę się już doczekać.

T. Pratchett "Blask Fantastyczny"

kyra88

"Blask Fantastyczny" to nie pierwsza powieść Pratchetta, którą miałam okazję czytać. Niestety do tej pory robiłam to dość nieregularnie, mianowicie czytałam co mi w ręce wpadło, nie patrząc na kolejność w danym cyklu. Jednakże ostatnimi czasy, "przy Pomocy" kolegi z pracy (on kupuje, ja pożyczam) czytam cykl o Rincewindzie tak jak należy. Na horyzoncie (czytaj na półkach kolegi) pojawiło się już "Czarodzicielstwo", dlatego ostro wzięłam się do czytania "Blasku...". To nie jest tak, ze trzeba mnie specjalnie namawiać do czytania książek T.P. ale dużo łatwiej idzie mi z Kingiem czy Hillem. Nie mniej jednak lubię ŚWIAT DYSKU i jeżeli tylko mam okazję sięgam po kolejne części.

Ta część ŚWIATA DYSKU to kolejna porcja przygód maga Rincewinda i jego, nie tak dawno poznanego, towarzysza Dwukwiata, turysty który przybył na Dysk w celu przeżycia przygód, w które cała trójka (zapomniałam wspomnieć o Bagażu, kompan Dwukwiata z Imperium Agatejskiego) wpada nader często, zazwyczaj przez przypadek.

Okazuje się, ze Rinecwind odegra bardzo istotną rolę w historii Dysku i kosmologii. Powodem jest jedno z ośmiu wielkich zaklęć, które wpełzło do umysłu maga kiedy był jeszcze studentem Niewidzialnego Uniwersytetu i przez które został z tego uniwersytetu wydalony. Magowi przypadnie spory udział w uratowaniu Dysku przed zagładą. W drodze powrotnej do Ankh-Morpork przeżywają kilka przygód. Poznają Cohena, największego bohatera, w tej chwili już w dość podeszłym wieku. Bethan, dziewica która zostaje uratowana z stołu ofiarnego druidów i jeszcze kilka innych stworów, ludzi i najemników.

Książka prost, lekka a jakże przyjemna. Osobiście nie czytam Pratchetta po to by zastanawiać się nad sensem życia. Chodzi o czystą rozrywkę, której u Terrego możemy być pewni.

A dla tych którzy chcą Pratchetta w poważniejszym wydaniu polecam film:

http://www.youtube.com/watch?v=slZnfC-V1SY

 

© Moje Tak Zwane Życie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci